sztuczki_magiczne

Cyrkowe sztuczki, czyli przypowieść o tym, jak robią nas w konia.

W tzw. sztuczkach magicznych, zasadniczo chodzi o to, że uwaga widza skupia się na tym elemencie, w którym nie dzieje się magia. Cały ten trik, czyniony jest blisko, tuż obok, acz poza zasięgiem percepcji publiki.

Umiejętny sztukmistrz, swe kugla czynić umie niepostrzeżenie i na tyle zgrabnie, że nie dość, że nie sposób połapać się w mistyfikacji, to cały pokaz, mimo świadomości robienia nas w konia – wciąż wieńczyć będą oklaski.

Co bardzo ważne, w wielkim finale, faktycznie nikomu nie dzieje się krzywda. Nie cierpi zazwyczaj ni zwierz, ni wydra, ni skąpo odziana madama. Nawet, jeśli przez nerwową chwilę, kończyny jej machają, z a-anatomicznej oddali (od reszty skąpo odzianego tułowia).

Stwierdzić wypada, że od dłuższego czasu przyszło nam być świadkami mało wytwornego kuglarstwa. Niestety, rządowa trupa komediantów, serwuje dowcipy mało zabawne, niewyrafinowane, a wręcz prymitywne. I nawet miłośnicy czarnego humoru, do których sam się zaliczam – powoli zaczynają czuć niesmak i obrzydzenie.

Z tej okazji, poczułem natchnienie, by napisać sztukę – o sztuczkach.

W trzech aktach. Z didaskaliami.

Akt vel dowcip nr 1 – stan epidemii.

Ogłasza się stan epidemii. Kurtyna.

(w tle słychać oklaski publiki, ukontentowanej z rzekomo wartkiej reakcji)

Recenzja krytyka: Czy aby jest się z czego cieszyć? Toż to sztuczka jest nie sztuka. I do tego sztuczka prawna – a fe.

Na prawdę bowiem – mamy rzecz jasna stan wyjątkowy. Co chciał zakryć artysta-kuglarz tą marnej jakości mistyfikacją? Czy aby nie chodzi im o to, by nie odwlekać w czasie wyborów?

(pomruki niezadowolenia i niedowierzania, słuchać pojedynczy gwizd i buczenie).

Akt vel dowcip nr 2 – tarcza antykryzysowa.

Ogłasza się (na konferencji prasowej nie w dzienniku ustaw rzecz jasna), że pomożemy. Kurtyna.

(na kurtynie rzutnik wyświetla slajdy jak będzie dobrze się żyło. Niestety maszyna zapętla się, niczym premier opowiadający fraszki tego tam kochalińskiego czy coś tam trąbalskiego).

Na scenę wchodzi kuglarz z kapeluszem. Z kapelusza wyskakuje królik i choć to nie Wigilia, ludzkim głosem przemawia:

– Czynsze obniża się do 10% w galeriach handlowych.

(Braaawooo! – klaszcze uradowana publika.)

Recenzja krytyka: Kuglarstwem jest, markowanie pomocy antykryzysowej, wprowadzonej w istocie tak, by nie wydać pieniędzy. Obniżacie czynsze łaskawcy? Tyle, że:
– w wielu umowach najmu zawieranych przez sieci handlowe, zawarte są zapisy uwzględniające brak obowiązku zapłaty czynszu na wypadek niezależnej od najemcy przeszkody w prowadzeniu biznesu. Dajecie tak by nie dać, wasza mać.
– co z resztą przedsiębiorców/najemców prowadzących identyczną działalność, tyle że poza galeriami? W czym są gorsi?
– co z wynajmującymi? Budowa, urządzenie i prowadzenie galerii to skomplikowane biznesy, które urodziły się i funkcjonują z pracy dziesiątek ludzi i… kredytów, które wynajmujący muszą spłacać. Gdyby ogłosić stan wyjątkowy – służyłyby im słuszne nota bene roszczenia odszkodowawcze.

Niestety ten akt jeszcze się nie kończy…

Królik zjada marchewkę, po czym wypowiada kolejną kwestię marnego scenariusza:

– Pomoc dla samozatrudnionych! Ale no wiecie, no musi być gdzieś.. granica.

(Królik mruga okiem, jedną ręką pokazuje tablicę z napisem 200 sryliardów, a drugą ręką na gwiazdkę i mały druczek “Nie dla psa kiełbasa, jeśli pies duży przychód ma – ha ha ha, ha ha ha.”)

– Brawooo! 200 sryliardów! – słychać z głośników aplauz widowni.

Recenzja krytyka: Zdaniem autorów tego fenomenalnego pomysłu, czynnikiem decydującym o wypłacie środków, ma być m.in. wysokość przychodów. Czy autorzy znają różnicę między przychodem a dochodem???

Na pewno. Czyli to trik jest. Mistyfikacja.

(w tle leci wyliczanka: …tobie nie dam, temu nie dam, tej nie pocałuuuję, a tę chustkę malowaną sobie podaruuję..”)

Akt vel dowcip nr 3 – areszty domowe bez sądu

Grand finale.

(Z powodu absolutnego braku scenariusza, komedianci improwizują na scenie. Tańce hulanki i swawole odwracają uwagę widzów. Mały sufler, siedząc w budce pod sceną, cichym głosem informuje, że od teraz, prokurator będzie mógł ograniczyć wolność każdego. Publika nie reaguje, zapatrzona w komediowe wygibasy aktorów. Niestety, nieskładne ruchy trupy powodują trzęsienie ziemi – kurtyna spada, a z sufitu urywa się żyrandol i przygniata część widowni. Ludzie wstają i biją brawa myśląc że to tylko efekty specjalne).

***

Każda sztuka ma swój koniec. Niestety ta również. Morał w każdej przypowieści być musi. Jak i w tych fraszkach mądralińskiego czy tego tam – no spytajcie premiera o kogo chodzi. Oto i on zatem (morał nie premier):

(na scenę wkracza Jaskier i na melodię toss a coin to your witcher śpiewa:)

W czasach pełnych trudów,
niesie się muzyka
i śpiew. Kuglarczyka.
To magiczna pieśń. O worku cudów.

Naucz się tych słów:
złotoustych diabłóóów,

obiecanek cały stos,
sztorcem stoi każdy włos,

komuś za to rośnie noooos.

ref.

Nie daj w konia robić się, jak kuglarzyk tego chce,
sztuczki tanie to są wszak, pokaż im Lichockiej znak!

Udostępnij

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on print
Share on email
Uruchom WhatsApp
Napisz do nas.
Witamy!

Zapraszamy do kontaktu, od poniedziałku do piątku w godzinach 9:00 - 17:00.
Powered by